Arytmomania

Arytmomania może polegać na uznaniu pewnej liczby za uprzywilejowaną i powtarzaniu czynności codziennych tyleżkrotnie, a zarazem na unikaniu innych liczb. Wytwarza się cały świat magiczny, z którego mocy trudno jest osobnikowi wyzwolić się. Jak długo zerwanie                    z narzuconymi sobie przymusami jest możliwe i udaje się, tak długo rzecz cała, mimo swej dziwaczności może się mieścić w prawidłowym pojęciu psychiki archaicznej. W wywiadach chorych stwierdza się istnienie takich okresów, czasem długotrwałych, czasem krótszych, ale zawsze całkowicie lub niemal całkowicie przemijających. Przemijały one nieraz pod wpływem samorzutnego wysiłku woli. Czasem przy zmianie środowiska i zaprzątnięciu uwagi innymi sprawami powikłania te znikały na długi czas. Utrzymują się one długo i potęgują się, gdy ze strony środowiska doznają poparcia. Na przykład środowisko dewocyjne wpływa niekorzystnie na nasilenie skrupulatyzmu, środowisko ciemne, żyjące przesądami i zabobonami wpływa źle na przejawy magii, środowisko oderwanych od życia metafizyków, doktrynerów, sekciarzy i dogmatyków wywiera i podsyca natrętny popęd do dociekań. Wyrwanie się z takiego środowiska przynosi z zasady poprawę lub czasowe, a nawet niekiedy trwałe ustąpienie natręctw. Potęgują się one przy wszelkim napięciu lękowym, niepokoju oczekiwania, zdenerwowaniu i pod wpływem jednorazowych lub przewlekle się powtarzających urazów psychicznych. O właściwym początku choroby mówimy dopiero wówczas, gdy opisane objawy spętają swobodę ruchów osobnika do tego stopnia, że przeszkadzają mu w wykonywaniu codziennych obowiązków zawodowych, domowych, szkolnych, życiowych. Czasem może to nastąpić niemal nagle, w ciągu tygodnia lub kilku tygodni, zazwyczaj pod wpływem jakiegoś silnego urazu psychicznego. Czasem ta bezpośrednia przyczyna nie jest uchwytna. Może nią być niekiedy przebycie jakiejś ciężkiej choroby, ale przypadki te należą do rzadkości. W wielu przypadkach stwierdzamy początek bardziej przewlekły. Po prostu w ciągu półrocza lub roku wikłają się i potęgują objawy natręctw do niebywałych rozmiarów. Niemal z zasady stwierdza się wówczas sprzężenie natręctw myślowych z nerwicą lękową. Ma ona najczęściej charakter mizofobii. Na dnie tej fobii częściej niż lęk leży natrętne obrzydzenie. Tematyka może tu być bardzo rozległa. Chory obawia się wszystkiego, co wiąże się z tematem chorób wenerycznych, gruźlicy, nasienia męskiego, soków płciowych w ogóle, moczu lub tylko pyłów moczowych, substancji tłustych, kurzu, zarazków w ogóle.    Lęk może dotyczyć i tematów bardziej abstrakcyjnych, np. grzechu, tematu śmierci, bluźnierstwa, spraw płciowych, odstępstwa od dogmatów. Chory może się obawiać o siebie lub o drugich, że ich zgorszy, zarazi, że im zaszkodzi na drodze magicznej, że sprowadzi na nich gniew bóstwa, że popełni wobec nich przestępstwo i td. Impulsy przestępcze na tym tle nigdy nie są wykonywane, dręczy osobnika tylko myśl o ich możliwym dokonaniu. Dochodzi do sprzeczności, które chory widzi sam jasno. Dręczy go myśl, o zaszkodzeniu na zdrowiu starej matce, co nie przeszkadza, że ją tyranizuje, zmuszając ją do przestrzegania najuciążliwszych przepisów i ceremoniałów ochronnych. Przestrzegając przesadnie czystości rąk, równocześnie chory znosi dokoła siebie nieopisany brud. Myje godzinami raz po raz, ustawicznie ręce, a inne części ciała pozostawia w potwornym brudzie. Zadręcza się obawami o nieuszanowaniu dogmatu religijnego lub innego artykułu wiary, a zarazem wyznaje, że właściwie jest niewierzący . Sprzeczności te wydają się samemu choremu niezrozumiałym nonsensem, a jednak jest on ich potulnym niewolnikiem. [przypisy: psychoterapeuta warszawa, psychoterapeuta Wrocław, psychoterapia, psychoterapia warszawa ]

Tags: , , ,

Comments are closed.